[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
2.7

Suzuki Katana - powrót do przyszłości

Podczas gdy inni producenci, płynąc na fali popularności stylu retro, inspirują się motocyklami z lat 60. i 70. zeszłego wieku, Suzuki pokazało sztukę nawiązującą do kultowej maszyny z lat 80. Czy świat jest na to gotowy? Czy nowa Katana potraktuje konkurentów niczym samurajska broń ciała wrogów?

W 1980 roku zaprezentowano pierwszą Suzuki Katanę. Pokazana wówczas na targach Intermot w Kolonii maszyna wywołała spore poruszenie, wręcz zaszokowała motocyklowy światek. Drapieżny, wyrazisty, futurystyczny w kształtach sprzęt o wyraźnie sportowym charakterze, noszący nazwę legendarnego samurajskiego miecza, a mówiąc precyzyjniej szabli, bardzo mocno różnił się od ówczesnych motocykli.

Mimo obaw sceptyków niecodzienny wygląd zyskał aprobatę, a silnik o pojemności 1100 cm3 miał niezłego kopa. Chłodzony powietrzem czterocylindrowiec generował moc 107 KM przy 8750 obr/min, co pozwoliło rozpędzić maszynę do 238 km/h.

Kultowa Katana

Nic więc dziwnego, że Katana szybko zyskała status maszyny kultowej. Nie dziwi też, że w obliczu powszechnej dziś mody na pojazdy w stylu retro kolesie z Suzuki sięgnęli do własnej historii i zaprezentowali Katanę 2.0. Trzeba jej oddać, że na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciach.

Pierwszą jazdę zaliczyłem w Japonii - trudno sobie wyobrazić lepszą miejscówkę od tej, którą przygotowało Suzuki. Trafiłem na wytyczony w parku narodowym Kyoto prawie 12-kilometrowy zamknięty odcinek drogi oddanej wyłącznie do dyspozycji ekipy testowej. Mnóstwo podjazdów i zjazdów, sporo szybkich winkli, stref ostrego hamowania, krótkich prostych, ciasnych patelni i szykan, a jakby tego było mało wszystko pokryte asfaltem o fantastycznej przyczepności.

REKLAMA
Wyświetlacz wygląda nieco skromniej niż u konkurencji, niemniej cieszy oko i dostarcza wszystkich niezbędnych informacji. Uchwyt tablicy rejestracyjnej mocowany do wahacza to chyba najsłabszy stylistycznie element maszyny.


Uczciwie mówiąc, Katana 2.0 nie jest zupełnie nowym motocyklem ze starą nazwą. Bazą nowego modelu jest bowiem power naked GSX-S 1000, którego napędem jest zmodernizowany silnik pochodzący z legendarnego GSX-R-a 1000 K5 rocznik 2005. Katana i GSX-S 1000 mają też wspólną ramę.

Trzeba przyznać, że ekipa zajmująca się projektowaniem silnika wzięła sobie wreszcie do serca krytykowaną przez wielu charakterystyczną dla GSX-S-a twardą reakcję na gaz. Aby ją poprawić, inżynierowie inaczej poprowadzili linki gazu i, co ciekawe, to wystarczyło. Katana bierze się więc do roboty zdecydowanie, ale już nie tak gwałtownie, co zapewnia większą radość z jazdy. Czuć to zwłaszcza na krętych odcinkach. Wprawdzie w dalszym ciągu daje się jeszcze wyczuć lekkie poszarpywanie, ale da się z tym żyć.

REKLAMA

REKLAMA

Silnik = fun

Radość z jazdy to przede wszystkim zasługa silnika. Jego elastyczność, harmonijny przebieg mocy, a nawet gang połączony z wyraźnie słyszalnym szumem zasysanego z airboxu powietrza cały czas rysowały mi na japie wielkiego banana.

GSX-S-owi 1000 zarzucano, że jego piec rozwija moc „zaledwie” 150 KM, podczas gdy porównywalne maszyny konkurentów wyciskają z litrowych rzędowych czwórek nawet po 180 KM. Dla mnie jest to kłótnia o orzeszki, bowiem na publicznych drogach moc Katany w zupełności wystarczy, by zdrowo zaszaleć. Inna sprawa, że – może oprócz Hondy CB 1000 R – pod względem mocy konkurenci w stylu retro zostają bardzo daleko z tyłu. Katana ma sportowego pazura i to czuć.

Zmodyfikowane zawieszenia (w pełni regulowany widelec z lagami o średnicy 43 mm oraz amortyzator z regulacją wstępnego napięcia sprężyny i tłumienia odbicia) są dość sztywne, mimo to komfortowe. Na ryflowanych odcinkach testowej trasy zawiasy reagowały nieźle, a przy tym, zwłaszcza w ciasnych zakrętach, zapewniały dobre trzymanie nawierzchni i niezły feed­back.

Widelec Showa po mistrzowsku stawiał czoło ostremu opóźnianiu bardzo dobrze dozowalnego hamulca. Przy czym ABS jest świetnie zestrojony, w doskonały sposób łącząc bezpieczeństwo z późnym – w sportowym stylu – wkraczaniem do akcji.

REKLAMA
Drogę oświetlają dwa prostokątne reflektory. Wystające „zęby” owiewki i dziób to stylistyczne nawiązanie do pierwowzoru z 1980 roku. Nawiązujący do legendy wygląd zbiornika osiągnięto kosztem jego mniejszej pojemności - teraz wynosi ona 12 litrów.

Dunlop daje radę!

Sportowego ducha wspierają opony. Maszyna śmiga bowiem na oponach Dunlop Roadsport 2. Tak, to nie pomyłka: Katana jeździ na oponach, które Dunlop wypuścił na początku tego roku, i muszę przyznać, że to świetny wybór dla tej maszyny. Plasują się one między sportowymi Sportsmartami a turystycznymi Roadsmartami III.

Roadsporty 2 wywarły na mnie dobre wrażenie, bowiem gdy się rozgrzały, świetnie współgrały z ważącym 215 kg (na sucho) bike’em. Dawały sobie radę z przyhamowaniami na wejściach w głębokich złożeniach w winkle – nie powodowały momentu prostującego i pozwalały bez trudu korygować tor jazdy.

Katana, tak jak GSX 1000, nie jest mistrzem poręczności, w czym zasługa tylnej opony  o szerokości 190 mm. Jest jednak niezłym sprinterem, który z ochotą bierze udział w dzikich gonitwach. Bikerzy lubiący bardziej dynamiczną jazdę życzyliby sobie aktywniejszej pozycji. Dzisiejsza Katana ma wyżej niż pierwsza poprowadzoną kierownicę, co odrobinę szkodzi istotnemu dla sportowej jazdy wyczuciu przodu. Mimo to zwolennicy agresywnej jazdy nie poczują się źle. Tak samo zresztą jak ci, którzy chcieliby pokonywać Kataną większe odległości albo lansować się, turlając się po słonecznych promenadach.

Konieczny kompromis

A skoro o dalszych wypadach mowa – aby nawiązać do wyglądu starej Katany i połączyć go ze współczesnym silnikiem oraz nowoczesnymi zawieszeniami, konieczny był kompromis, dlatego pojemność zbiornika zredukowano do 12 litrów. Jeśli więc chcesz mieć maszynę o tak indywidualnym wyglądzie, jak Suzuki Katana, musisz się z tym pogodzić.

REKLAMA

Dane techniczne Suzuki Katana 2019:

Silnik chłodzony cieczą, czterocylindrowy, czterosuwowy, rzędowy, rozrząd DOHC, wałki rozrządu napędzane łańcuchami, cztery zawory na cylinder, smarowanie z mokrą miską olejową, wtrysk paliwa, średnica gardzieli 4 x 44 mm, regulowany katalizator.
Elektryka alternator 380 W, akum. 12 V/10 Ah.
Przeniesienie napędu mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło mokre, skrzynia 6-biegowa, łańcuch, przełożenie wtórne 2,588.
Średnica cylindra x skok tłoka 73,4 x 59 mm
Pojemność skokowa 999 cm3
Stopień sprężania 12,2:1
Moc maks. 150 KM (110 kW) przy 10 000 obr/min
Maks. moment obr. 108 Nm przy 9500 obr/min
rama grzbietowa z aluminium.
Zawieszenia przód – widelec upside-down, średnica goleni 43 mm, regulowane napięcie wstępne sprężyn oraz tłumienie od- i dobicia, tył – dwuramienny wahacz z aluminium, centralny amortyzator z systemem dźwigni, regulowane napięcie wstępne sprężyny oraz tłumienie odbicia.
Hamulce przód – dwie tarcze, średnica 310 mm, zaciski 4-tłoczkowe, tył – jedna tarcza, średnica 250 mm, 1-tłoczkowy zacisk pływający, kontrola trakcji, ABS.
Koła odlewy z aluminium
Rozmiar felg p/t 3,50 x 17 / 6,00 x 17
Rozmiar opon p/t 120/70 ZR 17 / 190/50 ZR 17
Rozstaw osi 1460 mm
Kąt główki ramy 65°
Wyprzedzenie 100 mm
Skoki zawieszeń p/t 120/130 mm
Wysokość kanapy 825 mm
Masa na sucho 215 kg
Dopuszczalna masa całkowita 400 kg
Pojemność zbiornika paliwa 12 l

zobacz galerię

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij