[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
3.8

Integralne kaski motocyklowe do 500 zł

Test tanich kasków integralnych. Sprawdzamy czy to prawda, że radość z niskiej ceny trwa o wiele krócej niż rozczarowanie spowodowane kiepską jakością.

| Data aktualizacji: 2019-01-21

Na początek dobra wiadomość: pod względem efektywności tłumienia siły uderzeń wszystkie tanie kaski z tego testu nie ustępują w niczym tym z najwyższej półki. Owa efektywność to element bezpieczeństwa pasywnego i jest bardzo ważna, gdy już zaliczyłeś glebę i twoja głowa mknie na spotkanie z asfaltem, krawężnikiem lub inną przeszkodą.

Ale bezpieczeństwo pasywne to nie wszystko, bo na to, czy wrócisz do domu w jednym kawałku, ma wpływ jeszcze kilka innych czynników.

REKLAMA

Na przecenianie swoich umiejętności lub zwykłą głupotę nie pomoże nawet najlepszy kask, ale jeśli wypadek był efektem braku koncentracji albo znużenia, wtedy odpowiedni kask jak najbardziej może być decydującym czynnikiem. Tym sposobem doszliśmy do aktywnego bezpieczeństwa. Wiąże się z nim druga, tym razem zła wiadomość.

 

Kaskom daleko było od naszej wartości HIC, ale spokojnie zmieściły się w wymaganiach normy ECE

 

Otóż ogólny wniosek z tego testu jest taki, że różnica między tanim a markowym kaskiem niemal zawsze sprowadza się do różnicy między „jakoś tam działa i pasuje” a „działa i pasuje niemal idealnie”.

Dla kogo kaski do 500 zł?

To, czy po kilku godzinach szybkiej jazdy dojedziesz do celu w miarę świeży, czy ze łzawiącymi oczami i hukiem w głowie, jest właśnie kwestią odpowiedniego kasku. Oczywiście, problem ten w znacznie mniejszym stopniu dotyczy tych, którzy dojeżdżają parę czy paręnaście kilometrów do pracy, jeżdżą głównie po mieście, dosiadają maszyn, dla których prędkość 100 km/h z hakiem to szczyt możliwości, lub po prostu nie mają kasy na dobry kask. Na szczęście dla nich wszystkich istnieje rynek tanich kasków.

Dopasowany nowy, kosztujący ok. 500 zł kask zawsze będzie lepszym rozwiązaniem niż za duży i/lub sfatygowany kask dobrej marki, okazyjnie kupiony na jakimś bazarku czy w necie. Jeżeli jeździsz dużo, a do tego chcesz, aby twój kask był wygodny, lekki i miał dobrą wentylację, no i zależy ci na własnym bezpieczeństwie, najpewniej zdecydujesz się na kosztujący swoje garnek renomowanej firmy.

Dlaczego są tanie?

Ale wróćmy tanich kasków. Pierwsze pytanie, które nasuwa się w ich przypadku: dlaczego są one tanie? Zacznijmy od kraju pochodzenia. Nie ma tu żadnego garnka z Japonii, Korei, Niemiec czy Włoch. Tu rządzą Chiny!

W wielkich fabrykach stoi mnóstwo wtryskarek do produkcji skorup kasków. Te skorupy – zwane termoplastami – kosztują niewiele, bo ich wytwarzanie odbywa się w dużym stopniu automatycznie i czas produkcji jest krótki. Granulat do wtryskarek jest tani, a jedynym drogim urządzeniem w produkcji termoplastów jest forma odlewnicza. Ale akurat ten wydatek, dzięki masowej produkcji, bardzo szybko się amortyzuje.

Przygotowanie kasków to ważna sprawa. Chodziło o to, uzyskać jak najbardziej obiektywne wyniki testów laboratoryjnych.

Droga od producenta na rynek tych tanich kasków jest dużo krótsza, niż w przypadku markowych producentów. Są bowiem najczęściej sprzedawane jako własne marki dużych sieci sklepów motocyklowych, co oznacza, że prosto z fabryki lądują w magazynach. Nie ma tu pośredników, dzięki czemu od ceny zakupu odpada jakieś 30%.

Oprócz taniej produkcji i sprzedaży bez pośredników cenę zbija też brak kosztów rozwoju. Firmy handlujące akcesoriami wyszukują u producentów formę podstawową, po czym zmieniają w niej parę detali (suwaki wentylacji, wyposażenie wnętrza) i oto mamy „nowy” kask. To ogranicza koszty i pozwala zbić cenę. Ale nie jest przypadkiem, że w żadnym z testowanych przez nas kasków nie działa wentylacja.

 

 
 Papierkologia w praktyce, czyli wypełnianie tabeli ocen.

 

Pokazał to test wodoszczelności, w którym z jednej strony niewiele wizjerów w 100% zabezpieczało przed przedostaniem się wody do wewnątrz, z drugiej ani kropla wody nie przedostała się do środka. Wyjaśnienie tego okazało się banalnie proste – w żadnym z kasków otwory w skorupie nie pokrywały się z otworami w tłumiącej uderzenia wyściółce. A skoro na siebie nie nachodziły, to nie miało prawa nic się przez nie przedostać, w tym chłodzące powietrze.

Jest postęp!

W tym teście tanie kaski wypadły znacznie lepiej niż 8 czy 9 lat temu. Co nie zmienia faktu, że prawdopodobieństwo znalezienia wśród nich dobrze leżącego garnka nadal jest niewielkie. Ale przecież nadzieja umiera ostatnia...

Nie kowadło lecz słupek, czyli mamy własny test

Przyjęliśmy jako zasadę, że zgodność z normą ECE R 22.05 to warunek wstępny, dopuszczający kaski do udziału w naszych testach. Tym razem wykonanie zwykłych pomiarów nie miało sensu.

Nie jest bowiem tajemnicą, że producenci pilnują się nawzajem, dlatego gdy na rynku pojawia się jakiś nowy model, konkurencja błyskawicznie sprawdza jego zgodność z wymaganiami normy ECE. Czyli tę robotę mamy już wykonaną.

 

 W badanym kasku jest głowica z czujnikami, które wykażą, ile z siły uderzenia przeniknęło do wewnątrz.

 

Norma ECE określa tylko minimalne wymagania, jakie powinny spełniać kaski. Po części przyczyną tego są dziwne wytyczne dotyczące testu, które nakazują np. to, żeby próby uderzeniowe wykonywać na kaskach zamrożonych do –20°.

Zobacz też: test kasków do 900 zł

Inne kontrowersyjne założenie: rozkład punktów uderzeń jest w europejskiej normie dokładnie zdefiniowany. W efekcie powoduje to, że część producentów wzmacnia te i tylko te miejsca. To legalne, ale oznacza, że nawet wełniana czapka wzmocniona w odpowiednich miejscach spełni wymagania normy ECE.

 

No to łup! Kaska spada z wysokości ok. 3 m, w chwili uderzenia ma prędkość 7,5 m/s.

 

Dlatego kilka lat temu razem ze specjalistami z TÜV opracowaliśmy własny test kasków, który imituje rzeczywiste warunki. Tak więc na stanowisku kontrolnym kask spada z wysokości około 3 metrów, ale nie na kanciaste kowadło (jak każe norma ECE), tylko na słupek, do jakiego są mocowane barierki ochronne.

Badania mówią bowiem, że to właśnie te słupki powodują najwięcej szkód podczas wypadków. Ponadto kaski są testowane w temperaturze pokojowej, a uderzenia z boków kasku następują przy małej i dużej prędkości.

Zgodnie z normą ECE podczas uderzenia o kowadło dopuszczalne jest przyspieszenie o wartości 275 G. Wyposażony w czujniki model głowy przekazuje wartość G do komputera, który po uwzględnieniu innych parametrów (np. czasu działania siły) wylicza wartość HIC (Head Injury Criterion = kryterium uszkodzeń głowy).

 

Ten fragment słupka balustrady przydaje się podczas pomiarów siły uderzeń bocznych.

 

Ten parametr określa możliwe uszkodzenia czaszki bikera. Norma ECE dopuszcza maksymalną wartość HIC na poziomie 2400, co jest liczbą z kapelusza. Nasi eksperci są zgodni, że w teście przeprowadzonym wg naszych zasad HIC 1000 jest do zrobienia. Testowanym w tym teście kaskom sporo do tej granicy brakuje, na szczęście bez trudu mieszczą się w wymogach normy ECE, osiągając tym samym poziom kasków ze średniej i wyższej półki.

Jak testowaliśmy, czyli kaski do 500 zł na szosie, w sali i u Schubertha

Wzięliśmy po pięć egzemplarzy z każdego modelu: po trzy w rozmiarze M i po jednym w rozmiarach L i XL. Dwie emki nie przeżyły testu, ponieważ wykończyli je ludzie z TÜV w ramach testu na efektywność tłumienia siły uderzeń. Były i testy praktyczne.

Jednym z nich były jazdy na beemce F 800 R, przy czym wybieraliśmy głównie zwykłe drogi i tereny zabudowane. Założyliśmy, że użytkownik kasku z tej półki nie jest pożeraczem autostrad. Z tego samego powodu przesunęliśmy limit prędkości z ponad 200 km/h do maksymalnie 160 km/h.

Po każdej rundzie testowej zapisywaliśmy wrażenia z jazdy. Zamelinowaliśmy się też w naszej sali konferencyjnej. Tam koledzy niemający pojęcia o tym, jak spisywały się poszczególne modele w poprzednich konkurencjach, sprawdzali obsługę, dopasowanie i jakość wykonania. Jak zawsze powstały indywidualne listy najlepszych kasków, co ponownie udowodniło, że kask dla ciebie to ten najlepiej pasujący do twojej głowy i ten, który najbardziej ci się podoba.

Dzięki firmie Schuberth, która zaprosiła nas do fabryki na prezentację nowych modeli C4 i R2, mogliśmy rozszerzyć zakres badań.

Pozwolono nam przetestować badane przez nas tanie kaski w powietrznej kabinie (tam zmierzyliśmy, ile hałasu kaski przepuszczają do uszu jeźdźca) i na stanowisku symulującym bardzo mocne opady deszczu. Co ciekawe, wyniki z tunelu powietrznego pokrywały się niemal w 100% z naszymi wrażeniami z jazd, co potwierdza znaczenie części praktycznej testu.

 

 Test na wodoszczelność kasków: manekin siedzący na Ducati Multistradzie i ulewny deszcz zacinający tak jak podczas jazdy z prędkością 80 km/h.

 

Na stanowisku imitującym deszcz chodziło o to, by stworzyć sytuację, o jaką trudno w naturalnych warunkach: bardzo mocny deszcz przy prędkości 80 km/h, ciągle to samo tempo, stale ta sama ilość wody. Najważniejsze było to, by wnętrze kasku pozostało suche przez 3 minuty.

W momencie, gdy przez wizjer lub kanały wentylacyjne przedostawała się woda, próba była przerywana. Wskaźnikiem nieszczelności był umieszczony we wnętrzu kasku papierowy ręcznik.

 

Kabina akustyczna, a w niej KTM 390 Duke
i kask ze specjalnymi słuchawkami.

 

REKLAMA

REKLAMA

BAYARD SP-51

Importer: Bemotor, www.bemotor.pl

Cena: od 390 zł

Masa: 1450 ±50 g/1420 g (dane producenta/zważony rozmiar XL)

Kolory: czarny mat, srebrny mat

Skorupa/zapięcie: poliwęglan/zapadkowe

Kraj produkcji: Chiny; homologacja: E 1 (Niemcy)

Wyposażenie: deflektor wydychanego powietrza, deflektor na szczęce, przygotowanie pod pinlocka, pokrowiec

Łatwe wkładanie i zdejmowanie; niezła przydatność dla okularników; łatwa wymiana szyby i dobra praca jej zapadek, odpowiednie uchylenie wizjera do wentylacji, duże pole widzenia, zero przeciągów także przy większej prędkości; dobra aerodynamika, dobrze wyważony; stosunkowo niski poziom hałasu; dość miła w dotyku wyściółka; zadowalające dopasowanie, dość dobrze leży na głowie; zdany test na wodoszczelność

Pasek pod brodą może uciskać krtań, wyściółka paska za krótka; część szczękowa może dotykać brody; suwaki od wentylacji są wprawdzie łatwe w obsłudze, ale niefunkcjonalne; nowy dziwnie pachnie

               

Mechanizm zapadkowy, szczelność, pole widzenia i wymiana szyby są OK. Pasek jest za bardzo z tyłu.

WNIOSEK. Całkiem solidny kask, który nie męczy także podczas dłuższej jazdy autostradą. Dobre wartości tłumienia uderzeń i porządne wykonanie. Nasza ocena 4/5

 

GERMOT GM 306

 
 
 

Importer: brak oficjalnego importera

Cena: od 516 zł

Masa: 1500 ±50 g/1530 g (dane producenta/zważony rozmiar XL)

Kolory: czarny, czarny mat, biały, antracytowy, sześć lakierowań wielokolorowych

Skorupa/zapięcie:  mieszanka ABS i poliwęglan/zapadkowe

Kraj produkcji: Pakistan; homologacja: E 13 (Luksemburg)

Wyposażenie: deflektor wydychanego powietrza i na szczęce, blenda przeciwsłoneczna, pokrowiec

 

Bardzo łatwe wkładanie i zdejmowanie; dobra przydatność dla okularników; łatwa wymiana szyby, zero przeciągów także przy większej prędkości; bardzo łatwa obsługa blendy, odpowiednia jej wielkość (możliwe lekkie zniekształcenia obrazu u dołu); dobra aerodynamika; zadowalający poziom hałasu; zadowalające dopasowanie.

 

Zapadki szyby wymagają użycia dość dużej siły, za duże otwarcie w pozycji do wentylacji; niefunkcjonalne suwaki wentylacji; nowy wydziela mocny zapach; po minucie trochę wody przedostało się przez wizjer.

 

 

                 

Blenda jest łatwa w obsłudze i stanowi wyjątek w tej klasie cenowej. Pluszowa podszewka to kicha.

WNIOSEK. Blenda przeciwsłoneczna jest świetna. Reszta też sprawia przyzwoite wrażenie. Gdyby trochę nad nim popracować (wizjer, tłumienie uderzeń), jedną gwiazdkę więcej miałby jak w banku. Nasza ocena 3/5

 

LS2 FF352 ROOKIE

Importer: Wilmat, www.wilmat.pl

Cena: 219 zł

Masa: 1350 ±50 g/1390 g (dane producenta/zważony rozmiar XL)

Kolory: czarny, czarny mat, biały, 6 zdobień w 9 kombinacjach kolorystycznych

Skorupa/zapięcie: tworzywo termoplastyczne (HPTT)/zapadkowe

Kraj produkcji: Chiny; homologacja: E 9 (Hiszpania)

Wyposażenie: deflektor wydychanego powietrza, przygotowanie pod pinlocka, pokrowiec

Łatwe wkładanie i zdejmowanie; dobra przydatność dla okularników; dobra praca zapadek szyby, dobra pozycja do wentylacji; dobra aerodynamika; zadowalający poziom hałasu; wyściółka miła w dotyku; zdobienia bardzo dobrej jakości.

Pasek może uciskać krtań, za mała wyściółka paska; dolna krawędź szyby zawsze jest w polu widzenia, przy wyższych prędkościach wychodzi lekka nieszczelność szyby; suwaki wentylacji łatwe w obsłudze, ale niefunkcjonalne; już po 15 s mokro wewnątrz.

               

Szykowny i nosi się go przyjemnie. Brak deflektora na szczęce powoduje, że jest trochę przewiewny.

REKLAMA

WNIOSEK. Ogólnie w porządku, ale kilka drobiazgów wkurza, np. mocowanie paska, uszczelnienie wizjera). Pod względem dopasowania i tłumienia siły uderzeń należy do czołówki. Nasza ocena 3/5

REKLAMA

MTR S-5

Importer: Moto-akcesoria.pl

Cena: od 222 zł

Masa: 1480 ±50 g/1456 g (dane producenta/zważony rozmiar XL)

Kolory: czarny, czarny mat, trzy wielokolorowe

Skorupa/zapięcie: tworzywo termoplastyczne/zatrzaskowe

Kraj produkcji: Wietnam; homologacja: E 13 (Luksemburg)

Wyposażenie: deflektor wydychanego powietrza, pokrowiec

Bardzo łatwe wkładanie i zdejmowanie; dobra przydatność dla okularników; zadowalające wartości tłumienia siły uderzeń.

Przestarzałe zapięcie, pasek może uciskać krtań; mało precyzyjna praca zapadek szyby, dużo za wysoka jej pozycja podczas wentylacji, niełatwa wymiana szyby; wady w aerodynamice: od 100 km/h nieco przesuwa się na głowie, od 120 km/h już mocno; od 80 km/h bardzo wysoki poziom hałasu, od 120 km/h bez zatyczek się nie obejdzie; słabe dopasowanie; trudno chwycić suwaki wentylacji; po 1,5 min woda pojawiła się wewnątrz.

               

Nieprzemyślane: zamek na pasku i wymiana szyby. Dopasowanie do poprawy.

WNIOSEK. Cel jest jasny: ma stawić czoło ofertom Lidla i Juli. To możliwe, tylko jeśli lubisz jazdę na skuterze i masz bardzo specyficzny kształt głowy. Nasza ocena 2/5

 

 

SHIRO SH-715

 
 

Importer: brak oficjalnego importera

Cena: 425 zł

Masa: 1390/1676 g (dane producenta/zważony rozmiar XL)

Kolory: czarny, biały, odblaskowy żółty

Skorupa/zapięcie: ABS/zapadkowe

Kraj produkcji: Chiny; homologacja: E 9 (Hiszpania)

Wyposażenie: deflektor wydychanego powietrza, deflektor na szczęce, blenda przeciwsłoneczna, pokrowiec

 

Dość łatwe wkładanie i zdejmowanie; łatwa wymiana szyby; przyzwoita aerodynamika (podczas patrzenia w bok stawia duży opór); obsługa blendy wymaga przyzwyczajenia

 

Średnia przydatność dla okularników; mało precyzyjna praca zapadek szyby, za duże otwarcie w pozycji do wentylacji; za niska blenda; dość wysoki poziom hałasu; drapiąca wyściółka, nierównomierne dopasowanie; suwaki wentylacji trochę trudne do chwycenia i niefunkcjonalne; bardzo ciężki i kiepsko wyważony; minimalne przedostawanie się wody po 2 minutach.

 

               

Niżej schodząca blenda byłaby OK. Pasek leży świetnie, za to jego wyściółka drapie.

WNIOSEK. Tak jak przy innych kaskach, zero zastrzeżeń do efektywności tłumienia siły uderzeń. Wiele drobnych i większych wad spowodowało, że skończyło się na przedostatniej pozycji. Nasza ocena 2/5

 

 

TAKAI ATLAS

 

Importer: brak oficjalnego importera

Cena: 430 zł

Masa: 1500 ±50 g/1554 g (dane producenta/zważony rozmiar XL)

Kolory: czarny mat, trzy zdobienia

Skorupa/zapięcie:  poliwęglan/zapadkowe

Kraj produkcji: Chiny; homologacja: E 9 (Hiszpania)

Wyposażenie: deflektor wydychanego powietrza, deflektor na szczęce, blenda, przygotowanie pod pinlocka, pokrowiec

 

Dość łatwe wkładanie i zdejmowanie; dobra przydatność dla okularników; mało precyzyjna, ale wyrazista praca zapadek; dość łatwa wymiana szyby; łatwa w obsłudze blenda; dobra aerodynamika; stosunkowo niski poziom hałasu; niezłe dopasowanie; miła w dotyku wyściółka; stosunkowo bogate wyposażenie i elegancki fason

 

Pasek może cisnąć w krtań; za duże otwarcie szyby podczas wentylacji; nie całkiem szczelna szyba = przeciąg przy wyższych prędkościach; suwaki do wentylacji łatwe w obsłudze, ale niefunkcjonalne; zacieki wody już po 45 sekundach.

 

               

Niezłe blenda i dopasowanie. Dotyk sugeruje, że jest to kask z wyższej półki.

WNIOSEK. Od razu widać, że nie powstał w garażu, lecz został zaprojektowany i wyprodukowany przez nowoczesne przedsiębiorstwo. Szyba  jednak wymaga dopracowania. Nasza ocena 3/5

REKLAMA

zobacz galerię

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij