REKLAMA

Triumph Rocket 3 - raport z jazdy

Rocket - legendarny brytyjski powercrusier powrócił i zrobił to w pięknym stylu. Triumph Rocket 3 oferowany jest w wersjach R i GT ma większą pojemność, więcej mocy i... Oczarowuje manierami!

Pierwszy Rocket III był motocyklem z największym produkowanym seryjnie piecem i potężną, muskularną sylwetką. A Roadster był do tego jeszcze bardziej mroczny i rock’n’rollowy. Niestety, norma Euro 4 zrobiła „ciach” i pożeracz dusz przeszedł do historii. Tyle opowieści z mchu i paproci. Triumph na szczęście nie odpuścił tematu Rocketa i od kilku lat intensywnie pracował nad jego nowym wcieleniem. Doczekaliśmy się. Najpierw były szkice, później – dość nietypowo – pojawiła się wersja limitowana, aż przyszedł czas na właściwą premierę.

Triumph Rocket 3 R

 

Kawał maszyny

Triumph Rocket 3 waży 291 kg, a wzdłużnie położony trzycylindrowy silnik rzędowy jest jeszcze większy niż w poprzedniku. 2458 cm3 pojemności – każdy tłok to talerz o średnicy 11 cm, większy nawet od tłoków Harleya z silnikiem Milwaukee 8. Długą i potężną, ale też smukłą sylwetkę potęgują grube i szerokie opony Avon ­ Cobra. Z tyłu na odsłoniętym 16-calowym kole, zawieszonym na muskularnym jednoramiennym wahaczu, pasie się guma o średnicy 240 mm. Coś mi mówi, że nie będzie miała łatwego życia, jeśli skrzynia za pomocą wału przeniesie na nią 221 Nm i 167 KM. Z przodu na klasycznej 17-calowej obręczy jest balonowa opona o rozmiarach 150/80.

Tak, osiągi robią jeszcze większe wrażenie niż te w poprzednim Rockecie, a przecież nowy schudł o 40 kg! Aluminiowa rama grzbietowa jest lżejsza o 18 kg od poprzedniej, a kolejne 11 kg mniej waży skrzynia korbowa. Pozostałe oszczędności to między innymi lżejszy układ smarowania i wałki wyrównoważające. To solidna obietnica mocnych wrażeń podczas jazdy. Czy aby na pewno prawdziwa?

Kolorowe zegary TFT. Możesz je regulować (kąt nachylenia, kontrast), a wśród ogromu funkcji znajdziesz możliwość podłączenia kamery czy telefonu.
Lewą manetką obsłużysz funkcje kokpitu za pomocą joysticka. Sprytnie ukryte grzane manetki to standard w wersji GT. W erce trzeba za nie dopłacić.

REKLAMA

REKLAMA

Komputer pilnuje

Już pierwszy rzut oka budził pewien niepokój. Czy to właśnie ten motocykl, który urwie mi głowę i pożre serce?! Ale przecież nad bezpieczeństwem czuwa tu elektroniczny arsenał! Triumph Rocket 3 to obok Ducati Diavela najbardziej zaawansowany technicznie cruiser na rynku. Drzemie tu 6-osiowy system IMU, Continentala ABS na zakręty, kontrola trakcji, cztery tryby jazdy (Rain, Road, Sport i indywidualny). Do tego dochodzi system bezkluczykowy, asystent ruszania pod górę, LED-owe oświetlenie, tempomat i wszystkomający zegar TFT z opcją połączenia telefonu i kamery GoPro. Uff, naprawdę sporo tego!

Na szczęście Anglicy nie zainwestowali tylko w elektronikę, ale zadbali też o konkretne podzespoły. Widelec upside-down to sprzęt Showy z regulacją tłumienia od- i dobicia, a niesymetrycznie po prawej stronie umieszczony amortyzator Showy ma pełną regulację. Jeszcze większe wrażenie robią hamulce. Z przodu dwa zaciski Brembo Stylema pakowane do najwyższych modeli superbike’ów, a z tyłu M4.30. Na dodatek układy są połączone – użycie przedniego hamulca uruchamia też tylny.

Triumph Rocket 3 GT GT ma ładniejsze malowanie, polerowane koła, inną kierownicę i podnóżki oraz kilka dodatków turystycznych.

REKLAMA

Znasz to dziwne uczucie – mieszankę tremy i stresu, połączone z uderzeniem adrenaliny, kiedy nie wiesz, czego się spodziewać, ale wiesz, że czeka cię coś ekscytującego? Tak czułem się, kiedy ruszaliśmy na pierwszą jazdę Triumphem Rocketem 3 w wersji R w stronę wulkanu Teide na Teneryfie. Ciężki oddech i natłok myśli trwały do momentu wrzucenia jedynki, która wskoczyła z lekkim klikiem. Ustawiona mapa Sport, po raz pierwszy ostrożnie puszczane sprzęgło, odrobina gazu i... nic. Żadnych piorunów, tornada ani wybuchających bomb. Motocykl ruszył lekko i przyjemnie, przyspieszając mocno, ale równomiernie i bez ataków agresji. Bulgotał przy tym przyjemnie, trochę jak ciężarówka – basowo, ale nienachalnie – z potrójnego (dwa tłumiki z prawej, jeden z lewej) wydechu. Zaskoczenie. Wszyscy spodziewaliśmy się, że spod hotelu odjedziemy w akompaniamencie pisku palonych gum, krzyku dzieci i lamentu dziewic, a tu pełna kultura w angielskim stylu. I nie żeby motocykle dławiła kontrola trakcji – one po prostu mają taką charakterystykę. Ponad 200 Nm momentu jest dostępne od 2500 obr/min i aż do 5000 obr/min utrzymuje się powyżej tej wartości, a moc jest przenoszona przez skrzynię z zębatkami ze skośnymi zębami. Ma to zapewnić mniejsze straty i łagodniejsze reakcje skrzyni na przebijanie biegów. I rzeczywiście skrzynia pracuje precyzyjnie i lekko jak na tego typu maszynę.

Wał napędowy też może być dziełem sztuki. Triumph zadbał o jego wygląd, a sprytnie schowany pod nim trzeci tłumik nie psuje linii całego motocykla
Dodatki z aluminium nadają maszynie charakteru. Na szczęście liczyła się nie tylko masa, której ubyło aż 40 kg. Liczył się też styl.

 

Drogi na Teneryfie są na maksa pokręcone i zapewniają wszelkiego rodzaju winkle – od nawrotów do długich szybkich łuków. Gdy dojechaliśmy do pierwszej sekcji zakrętów, moje oczy mocno się rozszerzyły. Nie, nie dlatego, że o mało nie wyrobiłbym w zakręcie. Raczej dlatego, że wystarczył impuls, aby Triumph Rocket 3 pokonał wolny nawrót, bez żadnego problemu składając się głęboko w zakręt. Wow! Kolejne winkle i kawałki prostej, pniemy się w górę i nabieramy coraz większej pewności. Podnóżki przycierają o asfalt, a silnik dostaje coraz więcej miodu. Podczas tak dynamicznej jazdy potrafi strawić około 8 litrów na setkę, ale czego spodziewać się po piecu o takiej pojemności? Kiedy jedziesz spokojnie, zadowala się 5,8 litra. Tu jednak nie było czasu na spokojną jazdę.

REKLAMA

REKLAMA

Coraz sztywniej

W miarę wzrostu prędkości motocykl nieco się usztywniał i na szybkich zakrętach wymagał użycia siły, aby odpowiednio go złożyć. To zasługa charakterystyki wersji R – siedzisz na niej niżej, bardziej pochylony do przodu, stopy są cofnięte (podnóżki można regulować w pionie w dwóch pozycjach), a w dłoniach trzymasz grubaśną, prostszą niż w wersji GT i o 12,5 cm szerszą kierownicę. Wystarczyło, że przesiadłem się na GT i sytuacja uległa zmianie. Ten to się dopiero prowadzi! Siedzisz wyprostowany i zrelaksowany o 30 mm wyżej, nogi masz wypuszczone daleko do przodu (podnóżki również regulowane, ale w trzech pozycjach i w poziomie), a węższa i skierowana bardziej w twoją stronę kierownica przypomina trochę pozycję na turystycznym Harleyu. Taka sylwetka sprzyja poręczności – przednie koło jest odciążone i naprawdę lekko składa się w zakręty, a feedback przodu wciąż jest dobry. Na domiar mała szyba dobrze odchyla strumień powietrza, choć przyznaję, że miniowiewka wersji R też robi to dobrze – nawet przy 170 km/h jedziesz komfortowo bez walki z naporem powietrza. Poza tym obie wersje różnią się tylko detalami. To kolejna zaskakująca cecha.

Regulowane oparcie pasażera to wyposażenie wersji GT. Jest wykonane ze szczotkowanego aluminium i wygląda naprawdę zgrabnie.
Mała szyba to również element GT. Co ciekawe, nawet miniowiewka wersji R dobrze odchyla strumień powietrza nawet przy wysokich prędkościach.

REKLAMA

 

Gdy tempo jazdy wzrasta, przydają się wspomniane Brembo Stylemy, które czuwają nad bezpieczeństwem. Mają jednak sporo pracy, bowiem do zatrzymania jest masa ponad 400 kg (z kierownikiem). Czuć to na zjazdach, gdzie mimo wciśniętej klamki motocykl wpycha się w zakręt siłą bezwładności. Na dodatek hamowanie głębiej w zakręcie powodowało mocno wyczuwalny moment prostujący, ale wystarczyło w trakcie takiego hamowania przerzucić się całkowicie na tylny hebel M4.30 i zjawisko znikało. Balonowa przednia opona ma jednak wady, np. moment prostujący. Nieskończone winkle, piękne krajobrazy, zjazdy, podjazdy, mgła jak mleko i mokre leśne sekcje – cały dzień jazdy na Rocketach 3 upłynął właściwie nie wiadomo kiedy. Aż żal było zsiadać.

Mogę, ale nie chcę

Ogromnym plusem Triumpha Rocketa 3  było to, że po całym dniu wywijania na wspaniałych asfaltach Teneryfy, sporymi fragmentami w bardzo dynamicznym stylu, nie czułem ani krzty zmęczenia, tylko satysfakcję i kolejne fale endorfin. To naprawdę poukładany i zwinny motocykl, który imponuje wygodą, poręcznością i stabilnością, zapewnia wystarczającego kopa (choć tu i tam mógłby być bardziej soczysty) i dobrą elastyczność, a do tego wygląda jak milion dolców.

Brembo stylema to najwyższa półka motocyklowych hamulców. Dobrze, że tu jest, bowiem musi poradzić sobie z zatrzymaniem blisko 300 kg motocykla.
Muskularny, ale praktyczny. Projektanci znaleźli miejsce nawet na mały schowek z ładowarką USB pod siedzeniem. To rzadkość we współczesnych motocyklach.
Staranne detale. Aby nie zaburzać płynnej linii motocykla, podnóżki pasażera są rozkładane, a ich wykonanie naprawdę finezyjne.

 

Kiedyś obiecałem sobie, że póki się nie zestarzeję, nie przesiądę się na cruisera. Jeśli jednak cruisery będą rozwijać się w tym kierunku, mogę tego słowa nie dotrzymać. Jest jeszcze jedna rzecz, która może mnie powstrzymać – Triumph Rocket 3 w wersji R kosztuje 95 900 zł zaś za wersję GT zapłacić trzeba 99 900 zł. To niestety wystarczająco skuteczny środek  antykoncepcyjny. A znajomym mogę skłamać, że mógłbym go mieć, ale nie chcę...”

Ogromny kawał żelaza. Rocket 3 R wygląda imponująco. Gdy na niego wsiądziesz, kompleksy i nieśmiałość znikają.

 

Dane techniczne: Triumph Rocket 3 R [GT]
Silnik: trzycylindrowy, rzędowy, chłodzony cieczą, rozrząd DOHC, 3 wałki wyrównoważające, wtrysk paliwa 
Elektronika: 6-osiowe IMU, kontrola trakcji, ABS, system Keyless, wyświetlacz TFT, Bluetooth, 4 mapy silnika, asystent ruszania pod górę [grzane manetki].
Przeniesienie napędu: hydraulicznie sterowane wielotarczowe sprzęgło mokre z antyhoppingiem, skrzynia 6-biegowa, wał.
Śr. cylindra x skok tłoka 110,2 x 85,9 mm
Pojemność skokowa 2458 cm3
Stopień sprężania 10,8:1
Moc maks. 167 KM (123 kW) przy 6000 obr/min
Maks. moment obrotowy 221 Nm przy 4000 obr/min
Rama: grzbietowa z aluminium, jednoramienny wahacz z aluminium.
Zawieszenia: przód – widelec upside-down Showa, śr. goleni 47 mm, regulacja tłumienia dobicia i odbicia, tył – amortyzator Showa mocowany systemem dźwigni z prawej strony, z pełną regulacją.
Hamulce: przód – 2 tarcze o śr. 320 mm, zaciski 4-tłoczkowe Brembo Stylema, tył – 1 tarcza, śr. 300 mm, 2-tłoczkowy zacisk Brembo M4.30, ABS na zakręty.
Rozmiary felg p/t 17 x 35 /16 x 7,5 cala
Rozmiary opon p/t 150/80 x 17 / 240/50 x 16
WYMIARY I MASY  
Dł./szer./wys.b.d./ 889/1065 mm
Rozstaw osi 1677 mm
Kąt główki ramy 62,1°
Wyprzedzenie 134,9 mm
Skoki zawieszeń p/t 120/107 mm
Wysokość kanapy 773 [750] mm
Masa na sucho 291 [294] kg
Poj. zbiornika paliwa/rezerwa 18 l
Przebieg między przeglądami 16 000 km
Cena 95 900 [99 900] zł

 

zobacz galerię

Zobacz również:
Husqvarna Svartpilen 701 i Yamaha XSR 700 Xtribute robią wrażenie - nie przejdziesz obok nich obojętnie. Silniki testowanych maszyn zdążyły ostygnąć, a my nadal stoimy obok i dzielimy się wrażeniami.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA