Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.2

Yamaha MT-09 - gdy zamarznie piekło

Suzuki, Honda i Kawasaki chętnie wysłałyby MT-09 do piekła. Znakomity silnik, świetny wygląd i dobra cena były kluczem do sukcesu. Oto najnowsza wersja rynkowego hitu Yamahy.

Yamaha MT-10 wygląda świetnie, ma znakomite silnik i zawieszenia. Oprócz wielu zalet ma jedną wadę: wersja podstawowa kosztuje prawie 61 000 zł, a dopasiony SP to wydatek 72 000 zł. W ten sposób MT-dziesiątka wpadła do worka z innymi moimi marzeniami nie do spełnienia.

A MT-09? Jest trochę słabszy, bo ma 115 zamiast 160 KM, i jego trzycylindrowy silnik jest o wiele spokojniejszy niż ten, który ma MT-dziesiątka. Dziewiątka jest też minimalnie większa (rozstaw osi 1440 zamiast 1400 mm). Mimo że jest aż o 21 000 zł tańsza od MT-10, wcale nie wygląda na sprzęta niskobudżetowego ani nim nie jest.

Podobają mi się w nim ostre, kanciaste kształty. Nawet szary lakier po jakimś czasie zaczyna wyglądać fajnie. Gdy dodasz do tego agresywny reflektor z diodami LED (świetnie wygląda, ale też znakomicie oświetla drogę), nową tylną lampę, która zastąpiła starą i brzydką, oto masz przed sobą bardzo zgrabny motocykl.

No dobrze, jest jeden element dyskusyjny – tylny błotnik. Jednym się podoba, inni krzywią się na jego widok, a ja nie mam w tej sprawie zdania. O wiele ważniejsze jest dla mnie to, że masywny tylny stelaż gwarantuje stabilność nawet podczas jazdy po dziurawym asfalcie.

 

Komfort ponad wszystko

Mroczne spojrzenie streetfightera znika, gdy tylko przerzucisz nogę nad kanapą. Za kierownicą siedzisz wyprostowany, trzymając w rękach prostą i szeroką kierownicę, a kolana masz ugięte pod wygodnym kątem. Tyłek sadzasz na miękkiej i wygodnej kanapie, której komfort doceniłem na trasie Wrocław–Warszawa. Prędzej zabraknie paliwa w zbiorniku, niż tyłek da znak, że czas na przerwę.

Mimo że w reklamie pojawia się stwierdzenie „radykalny hyper naked”, bike da sobie radę na wyjeździe, nawet z pasażerem. Nowa kanapa została skrócona w porównaniu do poprzedniego modelu, a mimo to ilość miejsca dla pasażerki jest spora. Większym problemem będą wysoko umieszczone podnóżki, zmuszające do trzymania kolan pod brodą. Jeśli chcesz zobaczyć ekstremalną i radykalną kanapę, masz taką w Yamasze R6.

Od debiutu w 2013 roku trzycylindrowy silnik zbierał same pochwały. Był elastyczny, dynamiczny i taki pozostał do dzisiaj. Bardzo dobrze, że nikt nie wpadł na pomysł poprawiania czegoś, co i tak jest dobre. W nowej wersji zmieniono tylko sprzęgło na takie z antyhoppingiem. Krytykowana w poprzednim modelu i bliźniaczym Tracerze spora siła potrzebna do zaciśnięcia jego klamki przeszła do historii. W nowym MT-09 pojawiły się też seryjny quickshifter i kontrola trakcji. Ta ostania do akcji wkraczała nieco za wcześnie i nie była to wyłącznie wina kiepskiego bądź nierównego asfaltu. To prędzej lekkie prowadzenie motocykla zachęcało do coraz agresywniejszej jazdy, czego efektem była błyskająca kontrolka w kokpicie.

 

Od premiery bez zmian. Dzisiaj prosty cyfrowy kokpit nie robi już takiego wrażenia, jak kiedyś. Mała owiewka to element zdjęty z półki z akcesoriami. Sporny temat. Tylny błotnik wygląda... No właśnie jak? Masywny aluminiowy odlew gwarantuje, że nie będzie kiwał się na dziurach. Seryjny quickshifter pochodzi w prostej linii od sportowej Yamahy R1. Działa znakomicie, ale pod warunkiem, że zmuszasz MT-09 do dynamicznej jazdy.

 

 

Choć silnik ma tylko 115 KM,

to nie moc gra w nim główną rolę. Liczy się przede wszystkim charakter tego trzycylin­drowca. Gdy nie kręcisz go wysoko, jest spokojny, pozwalając czerpać przyjemność z jazdy turystycznym stylu. Co więcej, takie tempo gwarantuje zużycie paliwa na poziomie 4,6 l/100 km i rzadkie wizyty na stacji benzynowej, choć zbiornik ma pojemność zaledwie 14 litrów. Po przejściu w górny zakres obrotów przyspieszenie do setki trwa 3,4 sekundy. Dla porównania identyczny wynik osiąga mały Ducati Panigale, mający piec o mocy 140 KM. Przyspieszenie od 100 do 180 km/h na szóstym biegu zajmuje Yamasze 8,3 sekundy, co też nie jest powodem do wstydu. Przy jeździe w równym, ale szybkim tempie (150–170 km/h) zużycie paliwa nie przekracza 6,4 l/100 km. Super!

W nowym modelu silnik nadal ma trzy mapy zapłonu. Najwięcej przyjemności sprawiała mi jazda w ustawieniu Standard. Jeżdżąc zaś w trybie A miałem wrażenie, że gdzieś się spieszę, choć wcale tego nie chciałem. W tym trybie natomiast najlepiej radził sobie quickshifter, być może dlatego, że w prostej linii pochodzi on ze sportowej R-jedynki. Jeśli lubisz dynamiczną jazdę, będziesz z niego zadowolony, bo biegi wskazują szybko i czysto. Jeśli natomiast nie lubisz jazdy w sportowym stylu, ten gadżet raczej ci się nie przyda. Korzystając ze sprzęgła, oszczędzisz sobie nieprzyjemnego i głośnego strzelania skrzyni biegów. I pamiętaj, że quickshifter działa tylko podczas przerzucania biegów w górę!

W pierwszej wersji MT-09 sporo dostało się zawieszeniom – że są za miękkie, że nie dają poczucia tego, co dzieje się na styku opony i asfaltu. Dzisiaj sytuacja się zmieniła. Po pierwszych kilometrach na autostradzie miałem wrażenie, że zawieszenia są dość sztywne. Dla odmiany ma równych i wąskich drogach motocykl prowadził się precyzyjnie, choć trzeba było go delikatnie zmuszać do wchodzenia w zakręty. Oczywiście nie był to poważny problem, więc przyjemność z jazdy rosła z zakrętu na zakręt. Gorzej, gdy na asfalcie pojawiały się nierówności, szczególnie długie pofałdowania. Wtedy Yamaha zaczynała bujać się w górę i dół, tracąc na precyzji prowadzenia.

 

Dziewiątka czy dziesiątka?

Czy warto dopłacić 21 000 zł, żeby zamiast MT-09 kupić MT-10? Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w swoim portfelu. Jeśli natomiast szukasz świetnie wyglądającego motocykla z trwałym i dynamicznym silnikiem, pozwalającego w szybkim tempie połykać kolejne górskie winkle, postaw na dziewiątkę. Będziesz zadowolony!

Gdy od silnika wymagasz niewiele, ten odwdzięczy ci się niskim spalaniem.

Wykresy mocy i momentu 

Jeden rzut oka na wykresy mocy i momentu i już wiesz, na co stać ten motocykl. Niemal płaskie, pozbawione gór i dolin wykresy są gwarancją płynnego i równomiernego oddawania mocy. Zwróć uwagę, że moc maksymalna zmierzona na hamowni jest o 2 KM większa niż zapowiada fabryka.

 

Dane techniczne

Yamaha MT-09

Silnik: chłodzony cieczą, trzycylindrowy, rzędowy, rozrząd DOHC, cztery zawory na cylinder, smarowanie z mokrą miską olejową, śr. gardzieli 47 mm.
Elektryka: akumulator 12 V/8,5 Ah.
Przeniesienie napędu:  mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło mokre z antyhoppingiem, skrzynia 6-biegowa, łańcuch O-ring.
Śr. cylindra x skok tłoka 78 x 59,1 mm
Pojemność skokowa 847 cm3
Moc maks. 85 KM (115 kW) przy 10 000 obr/min
Maks. moment obrotowy 88 Nm przy 8500 obr/min
   
Rama: grzbietowa z aluminium.
Zawieszenia: przód – widelec upside-down, średnica goleni 41 mm, regulowane napięcie wstępne sprężyn oraz tłumienia, tył – dwuramienny wahacz aluminiowy, centralny amortyzator, regulowane napięcie wstępne sprężyny.
Hamulce: przód – dwie tarcze, średnica 298 mm, 4-tłoczkowe zaciski pływające, tył – jedna tarcza, średnica 245 mm, 1-tłoczkowy zacisk pływający, ABS, kontrola trakcji.
Rozmiary opon p/t 120/70 ZR 17 / 180/55 R 17
   
WYMIARY I MASY  
Rozstaw osi 1440 mm
Kąt główki ramy 65°
Wyprzedzenie 103 mm
Wysokość kanapy 820 mm
Masa z paliwem 195 kg
Poj. zbiornika paliwa 14 l
   
Cena 39 900 zł

 

zobacz galerię

Zobacz również:
Wyślij zdjęcie lub film ze swoim kaskiem i zgarniaj nagrody.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij