[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
3.7

Yamaha XT 660 Z Tenere

Ćwierć wieku temu Yamaha Ténéré zmieniła off-roadowy świat. Po 16 latach starzejący się model został wycofany z oferty. W tym roku Yamaha postanowiła odkurzyć zapomniany mit, prezentując XT 660 Z Ténéré.

Ostre kamienie seriami uderzają w aluminiową osłonę silnika, hałasując niemiłosiernie. Sypiący się spod tylnego koła pióropusz piachu celuje w błękit nieba, a widelec i tylny amortyzator wykorzystują na tym wyrypie swoje ponad 20-centymetrowe skoki. Na pustyni w południowym Maroku dosiadam najnowszego modelu enduro Yamahy, nawiązującego nazwą (Ténéré) do maszyn, które w połowie lat osiemdziesiątych zmieniły off-roadowy światek. Starszym czytelnikom maszyna będzie się kojarzyła z legendarnym Dakarem i z wielką przygodą. Wielu z nas od tej maszyny zaczynało zabawę z motocyklami, dla innych był to początek przygody z mechaniką pojazdową. Pewne jest też to, że Ténéré można było spotkać w każdym zakątku świata, objuczone sakwami i całą stertą globtroterskich gadżetów. Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie fakt, że pod koniec lat 90. maszynka zaczęła zbyt mocno odstawać od tego, co oferowała konkurencja. Decyzja zarządu Yamahy była jednoznaczna: zamykamy linię montażową tego bike’a. Stało się to w 1999 roku.


REKLAMA




I oto po dziewięciu latach stoi przede mną całkiem nowy motocykl. Z maszyną sprzed 25 lat łączy go tylko nazwa – Ténéré. Wielu z tych, którzy pamiętają poprzedni model, nową maszynę uznają zapewne za zbyt futurystyczną. Inni będą porównywać przednią i boczne owiewki do zestawu Bionicle’a z klocków Lego. Jak zawsze, elementy wykonane z udaroodpornego plastiku są dobrym pomysłem. Podczas upadku na kamienistej pustyni matowoszare osłony ochronią zbiornik paliwa i chłodnice przed uszkodzeniami. Dodatkową zaletą jest łatwość ich wymiany. Spece z Yamahy próbowali nas przekonać, że nowy model nie zamierza błyszczeć wyłącznie na asfalcie i dlatego pod silnikiem zamontowano masywną aluminiową osłonę. Wystającą pompę płynu chłodzącego i kapy chroni obszerny stelaż zespawany ze stalowych rur.




Tereny pustynne zachęcają do szaleństw na Ténérze. Wysoka przednia owiewka wraz z bardzo charakterystycznym reflektorem oraz wysoko usytuowana główka ramy i stosunkowo wąski zbiornik pozwalają spodziewać się, że długotrwała jazda na stojąco będzie możliwa. W takich sytuacjach daje znać o sobie rajdowa dusza Ténéry.

Ale nie dajmy się zwariować. Nie mamy tu bowiem do czynienia ze sprzętem do rajdów długodystansowych. Jest raczej coś, co można by nazwać SUV-em w wersji motocyklowej. Ponad 205 kg tego motocykla (183 kg masy własnej + olej, płyn chłodzący i 22 litry paliwa) wymyślono raczej do latania na asfalcie. Opony Metzeler Tourance szybko studzą terenową brawurę. W ciasnych zakrętach Ténéré, mimo dużego, ale wąskiego (21’’) przedniego koła, zbyt szybko traci przyczepność, zmuszając do kontrowania niekontrolowanych poślizgów. Kto jest przygotowany na taką zabawę i ją lubi, będzie zadowolony. Kanapa na wysokości prawie 90 cm zmusza również wyższych jeźdźców do przebierania nogami w poszukiwaniu oparcia. Trudno się temu dziwić, bo w końcu nowa Ténéré wyraźnie naśladuje charakter poprzedniczek – podróżnego enduro, które przynajmniej teoretycznie ma z rzadka zapuszczać się w trudny teren.

W nowym podwoziu pracuje, znany od czterech lat, silnik z modelu XT 660. Jest to czterozaworowy singiel, zasilany wtryskiem paliwa. Spalanie na poziomie nieco poniżej 5 l/100 km pokazało, że mamy do czynienia z silnikiem oszczędnym, zaś trudy testu długodystansowego na 25 000 km udowodniły, że także wytrzymałym.





Za wadę nowej maszyny uznałbym moc 48 KM, która – co tu kryć – nie poraża. Problemy mogą pojawić się na autostradach, gdy objuczona pasażerem i kompletem kufrów maszyna będzie musiała utrzymać odpowiednie tempo. Krótkoskokowa jednostka napędowa dzielnie radzi sobie już od 3000 obr/min. Pomiędzy 4000 a 5000 obr/min pracuje najelastyczniej. Nie jest to nic emocjonującego czy oszałamiającego. Maksymalna prędkość, jaką zobaczyłem na budziku, jadąc solo i bez bagaży, sięgała 170 km/h. Być może wielu to w zupełności wystarczy.

Co było dla mnie sporym zaskoczeniem, gdy jechałem z prędkością bliską maksymalnej, zauważyłem, że podwozie nie przynosi motocyklowi wstydu. Nie tylko rama, lecz także odlewany z aluminium wahacz są nowe. Z niebezpiecznego kołysania się XT 660 X podczas poprzednich testów, w Ténéré przy wyższych prędkościach pozostało już tylko nieśmiałe, delikatne chybotanie. Do stabilniejszej jazdy przyczyniły się wysokie, utrzymane w rajdowym stylu owiewki. Po przejechaniu kilkuset kilometrów mogę powiedzieć, że ku mojemu zaskoczeniu gwarantują one skuteczną ochronę przed pędem powietrza. Szeroka kierownica i wygodna kanapa pozwalają myśleć o przejechaniu bez zsiadania dystansu „jednego zbiornika”, czyli około 400 km. W przypadku Ténéry jest to wynik godny uwagi. Lepsze są również nowe hamulce z dwiema tarczami przy przednim kole i zaciskami Brembo (wymagają użycia znacznie mniejszej siły). Śladów oszczędności można dopatrzyć się w zawieszeniach. Widelec oraz amortyzator mają tylko regulację napięcia wstępnego sprężyn, dlatego na większe nierówności tył reaguje narowiście.

Reaktywując Ténérę, Yamaha otworzyła dla siebie nową niszę. Jednocylindrowi konkurenci, w postaci BMW G 650 Xchallenge’a i KTM-a 690 Enduro, są znacznie bardziej sportowi. Porównywalne tylko z grubsza dwucylindrowe BMW F 800 GS jest sporo droższe od kosztującej 27 900 zł Ténéry. Dlatego jedyną rzeczą, jakiej jej jeszcze potrzeba, jest reaktywacja, która powinna pójść za odrodzeniem motocykla – powtórnego powstania obieżyświatów zakochanych w singlach.

REKLAMA

REKLAMA

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij