[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ

Yamaha YZF-R125 daje moc możliwości!

Nowa Yamaha YZF-R125 na pierwszy rzut oka wygląda jak sportowa sześćsetka. Ale jak to w życiu pozory często mylą. Ta ekonomiczna stodwudziestkapiątka jest dalekim krewnym R-szóstki.

Rzut oka na Yamahę YZF-R 125 i już wiadomo, że Japończycy upodobnili ją do R1 i R6. Niebieskie felgi, charakterystyczne otwory w owiewkach zadupka, LED-owe lampy, niebiesko-czarny lakier, złoty widelec upside-down – to wszystko sprawia, że ten mały motocykl wygląda świetnie. Design nawiązujący do większych maszyn to jedno, ale najciekawsze ukryto pod owiewkami.

Otóż „125” Yamahy, która – zgodnie z przepisami – osiąga moc maksymalną 15 KM, dzięki kilku posunięciom dysponuje świetną elastycznością i mniej pali. Najważniejszym mykiem jest system zmiennych faz rozrządu, po raz pierwszy zastosowany w stodwudziestcepiątce tej marki. VVA (Variable Valve Actuation) dostosowuje czas otwarcia i skok zaworów do prędkości obrotowej silnika. Dzięki temu w niskim zakresie obrotów silnik jest oszczędny i pracuje płynniej, a w wysokim jest dynamiczniejszy i nie wibruje. Jazda na 6. biegu przy 3000 obr/min nie stanowi dla małej erki problemu. Po dodaniu gazu maszyna zaczyna płynnie przyspieszać.

Wyświetlacz LCD jest czytelny. Pokazuje obroty silnika, średnie spalanie, poziom paliwa, przebieg, godzinę. Kontrolka VVA informuje o momencie zadziałania systemu zmiennych faz rozrządu.


Zaskoczyły mnie osiągi. Motocykl przy sprzyjającym wietrze rozpędził się do licznikowych 140 km/h. To chyba najlepszy wynik w klasie maszyn o mocy 15 KM. Pod wiatr prędkość maksymalna spada do około 125 km/h.

Niezależnie od warunków średnie spalanie jest bardzo niskie – 2,7 l/100 km, co oznacza, że przejechanie 1 km kosztuje zaledwie 13 groszy. Zbiornik paliwa, w którym zmieści się 11,5 l, pozwala zatem przejechać ponad 400 km na jednym tankowaniu.

To nie wszystko. Mały R125 dysponuje bajerami, których może mu pozazdrościć niejedna większa i mocniejsza maszyna. Mam tu na myśli sprzęgło antyhoppingowe, dwuramienny aluminiowy wahacz czy radialny zacisk hamulcowy przy przednim kole.

REKLAMA

REKLAMA

Dwa agresywnie wyglądające reflektory są w pełni LED-owe. Wlot powietrza pomiędzy nimi to atrapa.

Oba heble z tarczami o średnicy 292/220 mm działają skutecznie. Dozowanie siły hamowania przodu jest niezbyt precyzyjne. ABS dopuszcza stoppie, do czego wystarczą dwa palce.

Yamaha YZF-R125 w zakrętach prowadzi się stabilnie, na co wpływ mają opony Michelin Pilot Street. Przednie i tylne zawieszenie zestrojono twardo – jak na maszynę o sportowym zacięciu przystało.

Osłona dźwigni hamulca to rozwiązanie zaczerpnięte z torów wyścigowych. YZF-R125 ma je w standardzie.


Erka 125 jest wąska (680 mm), lekka (142 kg) i ma składane lusterka – dzięki tym trzem sprawom ułatwia przeciskanie się w korkach. Trzeba jednak pamiętać, że pozycja za sterami jest ekstremalnie sportowa. Kanapa jest wysoka (825 mm), a połówki kierownicy są bardzo nisko. W efekcie prowadzisz motocykl niemal leżąc na zbiorniku. Nie ma co ukrywać – po godzinie zacznie być niewygodnie. W pierwszej kolejności zaczną boleć nadgarstki, potem da o sobie znać kark, a na końcu tyłek.

Podsumowanie

Nowy R125 kosztuje 21 990 zł. To o 400 zł więcej od poprzednika. To dużo, ale za tę cenę dostajesz motocykl, który wygląda na o wiele doroślejszy niż jest w rzeczywistości. Kolejnymi argumentami na tak są niewielkie zużycie paliwa (2,7 l/100 km) i to, że do jego prowadzenia wystarcza prawo jazdy kategorii B.

REKLAMA

Zobacz również:
Anglicy, w swoim stylu, zastosowali metodę małych kroków. Zupełnie przebudowali Tigera 800, więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że Triumph Tiger 900 to zupełnie nowy motocykl nie tylko pod względem wyglądu, ale również charakteru.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA